Czytam więc wypożyczam

Na początku pytanie: kiedy ostatnio odwiedziłeś/-aś bibliotekę? Nie możesz sobie przypomnieć? Prawdopodobnie Twoja ostatnia wizyta w tym magicznym przybytku książek miała ścisły związek z nadchodzącą kartkówką z lektur? A może bez namysłu odpowiesz, że w bibliotece library 4spędziłeś wczoraj ponad pół godziny, przeglądając kolejne grzbiety książek stojących na półce i czytając opisy na tyłach okładek? Myślę sobie, że jednym z kryteriów, które pozwoli sklasyfikować moli książkowych w jakiekolwiek grupy jest właśnie stosunek do bibliotek. Bywają nałogowi czytelnicy, którzy największą przyjemność odczuwają, trzymając w rękach książkę będącą ich własnością, inni snobują się wyłącznie na kupowanie książek, jeszcze inni dzielą czytane książki na te, które chcą mieć w swojej domowej biblioteczce oraz na te, które wypożyczą z biblioteki, które nie muszą zostać z nimi na stałe. Drogi czytelniku, do której grupy się zaliczasz? 

Od dziecka uwielbiałam biblioteki. Pamiętam starą bibliotekę znajdującą się w moim rodzinnym mieście, która miała za siedzibę wiekową kamienicę o niebywale ciężkich, drewnianych drzwiach, które, kiedy byłam dzieckiem, z trudem udawało mi się otworzyć. Podczas pierwszych wizyt w tym miejscu najczęściej towarzyszyłam mojej siostrze, ona przede wszystkim pomagała mi wybierać pierwsze książki, które powoli i mozolnie kształtowały mój, library 3niewyrobiony jeszcze, gust czytelniczy. To właśnie wtedy, czytając całymi dniami i robiąc przerwy jedynie na posiłki, pochłaniałam oprawione w przeźroczyste folie i przewiązywane włóczkowym sznureczkiem Muminki, Opowieści z Narni, czy moje ulubione, choć smutne nieco, Słoneczko (czy ktoś z Was zna tę opowieść?). Z czasem biblioteka przeniosła się do nowego budynku,  jeszcze później pojawiły się karty elektroniczne, które zastąpiły te zwykłe, papierowe, podbijane podczas każdego wypożyczenia, a ja sama w tym czasie zdążyłam dorosnąć. Bibliotekę dla dzieci zamieniłam na piętro z książkami dla dorosłych, telefoniczne przedłużenia na internetowy katalog. Tym, co pozostało niezmienne to to, że do dziś biblioteki to dla mnie bardzo szczególne miejsca, niezawodnie poprawiające samopoczucie, odprężające podczas nieśpiesznych spacerów pomiędzy półkami, kojące jakby. Niesamowity jest również zapach, który mają biblioteki. Niesamowity i jedyny w swoim rodzaju, jeśli nie wiecie o czym mówię – wybierzcie się do najbliższej filii i przekonajcie się sami.

Zdecydowanie zaliczam się do grupy tych książkofili, którzy korzystają ze wszystkich dóbr wszystkich dostępnych inwentarzy (no, może poza elektronicznymi czytnikami) – mam tu na myśli, że książki library 2zarówno kupuję, jak i wypożyczam. Dzielę je tym samym na te, które bardzo chcę mieć na własność i na te, których jestem ciekawa, ale wystarczy mi jednorazowe spotkanie z nimi, a potem bez bólu serca mogę zwrócić je na biblioteczną półkę i pozwolić kolejnym dłoniom cieszyć się przewracaniem tych samych kartek. Jestem niezmiernie ciekawa jakie jest Wasze zdanie na temat bibliotek, jak wyglądają Wasze doświadczenia z tymi miejscami, czy podzielacie mój entuzjazm. Każdemu, kto jakimś cudem dotąd nie zakosztował uroków bibliotek, polecam nadrobić zaległości i dać mi znać, jak było!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s