Bitwy na (d)okładkę | #1 Książki dla dzieci

Być może podczas czytania Książki z masłem niektórzy z Was zdążyli już zorientować się, że poza zawartością książki, jej treścią, niezmiernie ważne są dla mnie również jej walory estetyczne. Przyciągająca wzrok, starannie wykonana okładka to w moim odczuciu ogromna wartość, a jeśli za nią idzie jeszcze przejrzyście podany tekst z pomysłową oprawą w bonusie, jestem już w siódmym niebie. Po tym jak wydawnictwo Nasza Księgarnia zdecydowało Filonek - Bezogonek ZŁYsię na wznowienie jednej z ulubionych powieści mojego dzieciństwa, dodając jej nową okładkę (de facto mającą nawiązywać do pierwszego wydania książki) do głowy przyszedł mi pomysł na zestawienie par mniej i bardziej trafionych okładek książek dla dzieci. Nowy Filonek Bezogonek raczej straszy, niż cieszy oko, a to przecież nie pierwsza i na pewno nie ostatnia wpadka grafików pracujących nawet dla dużych i szczycących się profesjonalizmem wydawnictw.

Tym samym zaczynamy na Książce z masłem nowy cykl opatrzony przewrotnym tytułem: Bitwy na (d)okładkę. Na pierwszy ogień wzięłam wspomniane wyżej publikacje dla dzieci oraz ich okładki. Mali czytelnicy, wbrew przekonaniu niektórych, nie są ani odrobinę mniej wymagającymi odbiorcami niż ci dorośli, dlatego często nie wystarczy im jedynie przesycona kolorami ilustracja, postaci narysowane wątpliwej jakości kreską czy sztampowe rozwiązania powielane w kolejnych wydawnictwach. Książka, która zyskuje sympatię dziecka i zdobywa jego serducho to publikacja, która dba o to, co maluchy cieszy najbardziej – oprawę graficzną i interesującą, oryginalną okładkę właśnie.

Poniżej zebrałam 10 par okładek. W niektórych przypadkach kontrast między dwoma okładkowymi propozycjami jest oczywisty, większość osób z pewnością wskaże podobnie na okładki wspaniałe i te, które pozostawiają wiele do życzenia. Są w zestawieniu jednak i takie pary, które w obu wersjach prezentują okładki całkiem dobre, a jedynie kwestią wrażliwości i poczucia estetyki odbiorcy będzie wybór tej, którą uzna za piękniejszą, bardziej ujmującą.Untitled Banner (22)

Zapraszam Was i namawiam natrętnie do oceniania okładek, zastanawiania się nad tym, które z nich podobają Wam się bardziej, ale przede wszystkim zachęcam do zwracania uwagi na to, w jaki sposób książki, które wybieramy zostały wykonane, czy ilustracje rzeczywiście są utrzymane w klimacie opowieści, której towarzyszą, czy nie są aby jedynie pójściem na łatwiznę ze strony autorów i zastosowaniem sztampowych klisz ilustracyjnych. Warto doceniać wydawnictwa i twórców proponujących coś unikatowego, bardzo autorskiego, pobudzającego wyobraźnię i dającego poczucie, że ilustracje i inne rozwiązania graficzne zastosowane w książce są zupełnie wyjątkowe.

  1. Gosta Knutsson, Filonek Bezogonek Filonki
  2. Lucy Maud Montgomery, Ania z Zielonego WzgórzaAnie
  3. Eleanor H. Porter, PollyannaPollyanny
  4. Frances Hodgson Burnett, Mała księżniczkaksiężniczki
  5. Frances Hodgson Burnett, Tajemniczy ogródogrody
  6. Astrid Lindgren, Bracia Lwie Sercebracia
  7. J. R. R. Tolkien, Hobbithobbity
  8. Hans Christian Andersen, BaśnieAnderseny
  9. Juliusz Verne, W 80 dni dookoła światadni 80
  10. Lewis Carroll, Alicja w Krainie CzarówAlicje
Reklamy

Nieznośna pióra perfekcja

Milan Kundera, Nieznośna lekkość bytu

Pisać o prozie Kundery to nie lada wyzwanie. Pisać z szacunkiem, ale nie czołobitnie to wyzwanie podwójne. Kiedy skrupulatnie dobieram słowa, które właśnie czytacie, już wiem, że w każdej następnej linijce będę stąpać po cienkim lodzie, starając się zachować potrzebną równowagę i jednocześnie próbując jak najlepiej opowiedzieć wielowarstwową fabułę i równie wielowarstwowe, czytelnicze refleksje, które stały się moim udziałem podczas lektury Nieznośnej lekkości bytu.

Najbardziej znaną powieść Milana Kundery można czytać na wiele sposobów. W tym także tkwi źródło jej genialności. Jedni dopatrzą się tutaj przede wszystkim historii miłosnej pary głównych bohaterów – Teresy i Tomasza. Inni w pierwszej kolejności zwrócą uwagę na filozoficzne rozmyślania narratora i opowiadanych jego słowami postaci. Rozmyślania te dotyczyć będą różnych kwestii – rzecz będzie i o roli przypadku oraz przeznaczenia w życiu każdego z nas, i o nieprzystawalności duszy do ciała. nieznosna lekkosc bytuBrzmi intrygująco? To będzie pierwszy, ale z pewnością nie ostatni, raz na łamach dzisiejszej recenzji, kiedy gorąco zachęcę Was do sięgnięcia po Nieznośną… – zaintrygujecie się jeszcze bardziej, ręczę! Abstrahując od tematyki powieści, myśli czytelnika uparcie zajmą również wspaniali bohaterowie. Niepostrzeżenie skradną coraz większe przestrzenie umysłu odbiorcy i każą rozkładać się na czynniki pierwsze. Główny bohater – Tomasz jest tutaj chirurgiem, mężczyzną uzależnionym od seksu, który wyraźnie stara się oddzielać miłość cielesną od duchowej. Teresa, poturbowana przez trudną relację z matką, niegodząca się na ułomności fizjologii własnego ciała, toczy ze sobą nieustanną walkę, próbując określić siebie samą i odnaleźć upragniony spokój. Sabina stara się zrozumieć, co tak naprawdę pociąga ją w mężczyznach, dopuszcza się jednej zdrady za drugą, gubi się i błądzi, żeby poznawać życie od coraz to nowej strony. I w końcu Franz – zakochany w Sabinie intelektualista, który dla kochanki porzuca żonę i córkę. Po tym jak decyduje się na rozstanie z rodziną, zaczyna budować na nowo własną tożsamość, uczy się wybierać i nazywać to, co sprawia mu przyjemność i kształtuje jego osobę.

Jeszcze zanim przeczytałam Nieznośną lekkość bytu, wielokrotnie spotykałam się ze zdaniem o wyraźnym upolitycznieniu prozy Kundery. I rzeczywiście, spora część akcji powieści została osadzona w latach 60. ubiegłego wieku, w Czechosłowacji, w trakcie trwającej właśnie Praskiej Wiosny, i w atmosferze budzących się nastrojów antykomunistycznych. praska_wiosna432Realia te odgrywają w całej opowieści niebagatelną rolę, w moim odczuciu
jednak bynajmniej nie kluczową. Teresa fotografuje mające miejsce w Pradze wydarzenia, ale fotografie jej autorstwa staję się później, o ironio, przedmiotami wykorzystanymi w zupełnie innym, niż zamierzony przez nią, celu. Cały ten wątek ma jednak za zadanie przede wszystkim uzmysłowić nam, jak przewrotny bywa los oraz historia, a także udowodnić, jak niewinne chęci mogą przerodzić się w śmiercionośne narzędzie (życie pogrywa z bohaterami nieustannie i bezlitośnie).

Historia opisana w Nieznośnej lekkości bytu z premedytacją daje czytelnikowi do zrozumienia, jak bardzo pozbawiona sensu jest ludzka egzystencja wypruta z głębszych emocji, przeżyć, refleksji. Kundera odwraca przyjmowaną tak powszechnie i bezmyślnie antymonię ciężaru i lekkości, udowadniając, że to lekkość tak naprawdę posiada negatywne nacechowanie, ciężar zaś przydaje naszemu życiu potrzebnej mu wartości i znaczenia. 1310287-Milan_KunderaPojedyncze ludzkie decyzje pozostają przy tym tak naprawdę nieistotne, dopiero wplątane w szerszy bieg rzeczy zaczynają odgrywać role niezastąpione i niedające się odwrócić. Zdanie sobie zeń sprawy prowadzić nas może w obszary naprawdę interesujących rozmyślań, których ogromnie Wam życzę podczas lektury Nieznośnej… . Nazwisko Milana Kundery, mimo że budzące respekt, może nawet przestrach, warto odsunąć na moment na bok i sięgnąć po Nieznośną lekkość bytu po prostu jak po kolejną lekturę. Chęć przeczytania tej niezwykłej książki niepoprzedzona budowaniem kolosalnej wieży oczekiwań zwróci się niespodziewanym zachwytem. Będzie to z pewnością zachwyt z dużą porcją czytelniczej satysfakcji w bonusie!

HARRY POTTER TAG

W związku z tym, że kilka dni temu na łopatki rozłożyło mnie całkiem hp 1nieprzyjemne przeziębienie, postanowiłam zrobić coś, co chodziło mi po głowie już od dawna. Kiedy znad góry chusteczek higienicznych spojrzałam na półkę, na której ustawione stoją wszystkie tomy Pottera, decyzja została podjęta w trybie natychmiastowym. Mole książkowe nie muszą domyślać się, że na jednej części się nie skończy, a to że zaczęłam od tomu piątego spowoduje zapewne, że przeczytam serię już do końca. Podczas czytania przyszedł mi do głowy pomysł na zupełnie niezobowiązujący wpis na blogu, który dziś mam przyjemność Wam przedstawić. Mam nadzieję, że czytając, co odpowiedziałam na każde z pytań, będziecie myśleć o tym, jakie byłyby Wasze odpowiedzi. Napiszcie mi o nich koniecznie!

  1. Która część Harry’ego Pottera jest Twoją ulubioną?

Kiedy byłam młodsza i czytałam Harry’ego Pottera po raz pierwszy,
z mniejszym niż dziś wahaniem odpowiadałam, że najbardziej lubię drugą część. Teraz wybór wydaje się znacznie trudniejszy, jednak gdybym miała zdecydować się na którąś z części, wybrałabym tom piąty. Tom, w którym, moim zdaniem, najpełniej dostrzec można, jak obszerny i naszpikowany olbrzymią liczbą szczegółów świat stworzyła Joanne Rowling. Prawdziwy majstersztyk. A do tego Gwardia Dumbledore’a, grupowa solidarność, tajne spotkania, niebezpieczeństwo na karku…

  1. Którą z części Harry’ego Pottera lubisz najmniej?

Wyzbywając się wszelkich sentymentów, odpowiem, że najmniej lubię pierwszą część. Prawdopodobnie dlatego, że potem jest już tylko lepiej.

  1. Do którego z domów Hogwartu przydzieliłaby Cię Tiara Przydziału?

Nie sądzę, żeby było to zaskakujące, ale zdecydowanie chciałabym być w Gryffindorze. Jednak będąc realistką, jestem niemal pewna, że trafiłabym do Ravenclaw. Nie, żebym była kujonem, to raczej ta ich wrodzona bystrość, sami rozumiecie…

  1. Którą postać ze świata Harry’ego Pottera lubisz najbardziej?

To prawdopodobnie najtrudniejsze pytanie z całego zestawu. Najsilniej od zawsze identyfikowałam się z Hermioną, wobec tego, to właśnie ona jest mi najbliższa. Prócz Hermiony ogromną sympatią darzę Lupina, to taki porządny gość, który może nocą zamienia się w wilkołaka, ale jego prawość jest godna podziwu. Z czarnych charakterów – uwielbiam Dolores Umbridge i wuja Vernona (choć nie wiem czy można go nazwać czarnym charakterem)!

  1. Którego z aktorów wcielających się w postaci z książek chciałabyś spotkać osobiście?

Emmę Watson. Dziewczyna jest niesamowita, ogromnie podoba mi się, jak zaangażowała się w kampanie społeczne na rzecz równości, że studiuje, a jednocześnie gra w kolejnych produkcjach. Musi być niesamowicie interesującą osobą.

  1. Jakie zwierzę wzięłabyś ze sobą do Hogwartu?

Do Hogwartu zabrałabym magiczną kozę. Może nie byłaby tak dobra w dostarczaniu poczty jak sowy, ani tak absorbująca jak Krzywołap, no ale,       moi drodzy, to koza! Słyszeliście jak meczy koza?!

  1. Gdybyś mogła posiadać mapę Huncwotów, pelerynę niewidkę lub Błyskawicę, co byś wybrała?

Wybrałabym mapę Huncwotów. Nie ma to jak móc z premedytacją uniknąć kolejnego niechcianego spotkania. Poza tym, z pragmatycznego punktu widzenia, mapa Huncwotów wydaje się najbardziej kompleksowym gadżetem.

  1. Jaki kształt przybrałby Twój patronus?

Mój patronus przybrałby kształt almika. Jeśli nie wiecie zbyt wiele o almikach, odsyłam Was tu.

  1. Czy podobało Ci się zakończenie całej serii?

Nie należę do grupy czytelników, którzy uważają, że to skandal, że Ron założył rodzinę z Hermioną. Moim zdaniem Ron i Hermiona uzupełniają się fantastycznie i o wiele mniej podoba mi się wizja, w której Harry kończy z Hermioną. Jednocześnie nie do końca optuję za Harrym w ramionach Ginny. Może uznacie mnie za fatalistkę, ale tak naprawdę uważam, że Harry powinien zostać sam. Jak przystało na prawdziwego bohatera.

  1. Jakie znaczenie ma dla Ciebie cała seria Harry’ego Pottera?

Pierwszą część Harry’ego Pottera dostałam na gwiazdkę od siostry. Z tego co
pamiętam było to na krótko po tym, jak książka miała premierę w Polsce. Kolejne części kupowałam już sama, nierzadko stojąc w kilometrowych kolejkach do księgarni o północy. Seria HP to dla mnie wydarzenie pokoleniowe, książki, które towarzyszyły mi rok po roku przez kolejne siedem lat. Nie znam osoby wśród moich równieśników, która nie miałaby wyraźnego stosunku do Potterowskiego cyklu. Prócz tego, Harry Potter to podstawa całego mojego późniejszego gustu czytelniczego, pierwsze książki, o których tak silnie myślałam przez pryzmat bohaterów i ich świata, w których tekst stawał się przezroczysty.