Sukces (nie)uzasadniony?

Remigiusz Mróz, Ekspozycja

Gdyby sporządzić aktualną listę najgorętszych nazwisk polskiej literatury, nie mogłoby zabraknąć na niej Remigiusza Mroza. Autora-maszyny, który w ciągu ostatnich trzech lat wydał eks(UWAGA!) aż 13 książek. Robi wrażenie, prawda? Twórczość to nad wyraz różnorodna. W dorobku pisarza znajdziemy zarówno kryminały, jak i powieści sensacyjne osadzone w czasach II wojny światowej, czy prozę z gatunku fantastyki. Zaintrygowana wszechobecnością Mroza w mediach społecznościowych, ale i tych tradycyjnych, nagrodami na festiwalach (pisarz otrzymał w tym roku od czytelników Nagrodę Wielkiego Kalibru) i zachwytami znajomych sięgnęłam w końcu po Ekspozycję, pierwszą część trylogii z komisarzem Forstem. I niestety, trochę się zawiodłam…

Mamy oto kryminał, którego akcja rozpoczyna się w Tatrach, a ściśle w Zakopanem. Dochodzi tam do brutalnego morderstwa, w którym główną rolę odgrywa krzyż na Giewoncie i pewien psychopata, który skrzętnie wykorzystuje ten narodowy symbol do realizacji swoich niecnych poczynań. Kiedy zbrodnia zostaje już popełniona, na scenę wkracza główny bohater – komisarz Forst, przy którym szybko pojawia się atrakcyjna dziennikarka – Olga Szrebska towarzysząca mu już do końca powieści. Oboje w pocie czoła próbują rozwikłać zagadkę niepospolitego morderstwa (oraz kolejnych) które jak się później okazuje, uwikłane są w zaszłości natury międzynarodowej i historycznej. Więcej nie zdradzę, żeby wszyscy, którzy jeszcze Ekspozycji nie czytali, mieli zeń przyjemność.

A skoro już o przyjemności mowa… To zacznijmy od plusów Ekspozycji. Zdecydowanie nie można odmówić Mrozowi, że swoją książkę napisał tak, że połyka się ją w trybie ekspresowym. Akcja pędzi tutaj na łeb na szyję, bohaterowie sypią uszczypliwymi uwagami jak z rękawa i nawet, kiedy grunt pali im się pod nogami zachowują błyskotliwe poczucie humoru. Dodatkowo trzeba przyznać, że są to postacie zarysowane całkiem sprawnie, dosyć charakterystyczne i bez trudu zaskarbiające sobie uwagę czytelnika. Kiedy po przeczytaniu powieści rozmawiałam ze znajomym (był akurat świeżo po lekturze trylogii prawniczej z Joanną Chyłką w roli głównej, Ekspozycję właśnie zaczynał) stwierdził, że Forst to według niego nowe wcielenie Johna McClane’a. I trafił w punkt. Nieważne, czy komisarz siedzi właśnie w najpilniej strzeżonym więzieniu Rosji, czy ucieka przed serią strzałów, czytelnik zawsze może liczyć na jego dowcipność. Analogia z bohaterem Szklanej pułapki jest wobec tego więcej niż uzasadniona. Nie zawsze jednak słowa, które autor wkłada Forstowi w usta są na miejscu. Bywa, że komisarz irytuje dublowanymi żartami albo niewybrednymi uwagami dotyczącymi orientacji seksualnej jego powieściowej partnerki. Poczucie humoru eksploatowane w nadmiarze przestaje w pewnym momencie pełnić swoją rolę. Zamiast bawić, drażni. Pod znakiem zapytania stoi moim zdaniem również zasadność nagromadzenia w książce brutalnych, przesyconych przemocą scen. Oczywiście, nie jestem ich przeciwnikiem, jeśli wnoszą coś do fabuły, jednak przeszkadzają mi, gdy mają na celu jedynie zszokowanie czytelnika. A tak właśnie dzieje się po wielokroć w przypadku Ekspozycji.

Jak wspominała Olga z bloga Wielki Buk, w Remigiuszu Mrozie drzemie ogromny potencjał. Wciąż jednak jest to bardziej rzemieślnik niż wirtuoz pióra. Trudno stawiać go na jednej półce choćby z Mariuszem Czubajem czy Katarzyną Bondą, którzy przygotowując się do napisania kolejnych powieści poświęcają mnóstwo czasu na pogłębiony research interesującego ich tematu i zgłębienie realiów środowisk, o których zamierzają pisać. Mrozowi pisanie wychodzi sprawnie, jednak trudno uznać jego książki za perełki. Czyta się je wprawdzie bez większego trudu, ale co za tym idzie – także bez nadmiernego zaangażowania. Przyjemność czytania przypomina w tym przypadku doznania towarzyszące oglądaniu sensacyjnego filmu klasy B na kanale pokroju TLC albo AXN – niechętnie przerywamy seans, bo śledzenie akcji sprawia nam jawną przyjemność, a jednak podskórnie czujemy, że gdy tylko film się skończy, natychmiast o nim zapomnimy.

Reklamy