American dream

Marek Wałkuski, Ameryka po kawałku

Parkometry, The New York Times, Barack Obama czy Super Bowl to tylko niektóre z tematów, jakie bierze na warsztat wieloletni korespondent Polskiego Radia, mieszkający od 13 lat w Waszyngtonie, Marek Wałkuski. Jego druga książka pt: Wałkowanie Ameryki to lektura przyjemna i lekka, a jednocześnie laurka wystawiona Stanom Zjednoczonym oraz licznym atutom, jakie niesie ze sobą życie w USA.

O ile szczęśliwsi byliby klienci banków, gdyby te niecieszące się dobrą opinią instytucje były im bardziej przychylne… Przypuśćmy że, zdarzyło nam się stracić 6 tysięcy dolarów. Właściwie ktoś nam je ukradł. Sami nie jesteśmy jednak bez winy (późny wieczór, chwiejny powrót do domu po suto zakrapianej imprezie, odrobina lekkomyślności i stało się). Następnego dnia, idziemy ameryka po kawałkudo banku i zestresowani opowiadamy o tym, co nam się przydarzyło, nie licząc na to, że szybko odzyskamy pieniądze. Otóż, nic bardziej mylnego! Bank w ciągu kilku dni wypłaca nam równowartość skradzionej kwoty i podejmuje się samodzielnie wyjaśnić całą sprawę. Skoro twierdzimy, że ktoś bez pozwolenia wyjął pieniądze z naszego konta, nie ma powodu, aby z góry zakładać, że to kłamstwo. Dopiero po wypłaceniu pieniędzy bank zajmie się dochodzeniem tego, czy rzeczywiście mówiliśmy prawdę. Abstrakcja? Okazuje się, że jest całkiem realna. W dodatku codziennie ma miejsce w Ameryce. Opowieść, którą przytoczyłam, to jedna z wielu historii dotyczących życia w Stanach Zjednoczonych, które na kartach swojej książki snuje Marek Wałkuski. Reporter zachwala nie tylko przyjazny system bankowy, ale również ideę stawiania przy ulicach wygodnych dla kierowców parkometrów, możliwość zaprenumerowania gazety, którą codziennie znajdziemy pod drzwiami domu, wspieraną przez państwo instytucję wolontariatu (w skali dla Polaków niewyobrażalnej) czy dobrze wszystkim znany amerykański optymizm i wszechobecny uśmiech. Niejeden raz w komentarzach Wałkuskiego znajdziemy porównania USA i kraju nad Wisłą. Niestety, w tych zestawieniach Polska zwykle będzie wypadać na niekorzyść. Rzeczywiście możemy pozazdrościć Amerykanom wielu praktycznych rozwiązań, które znacznie ułatwiają im codzienność. Ograniczona do minimum biurokracja, fontanny z wodą do picia ustawiane na każdym kroku czy możliwość zwrotu zakupionego towaru do sklepu bez podawania powodów to tylko niektóre z pozytywnych stron życia w USA.

Czy jednak rzeczywiście jest tak kolorowo? Krytycy książki Wałkuskiego zarzucają autorowi bardzo zawężoną perspektywę, którą dziennikarz przyjmuje podczas opisywania wybranych zagadnień. W Ameryce po kawałku Barack Obama ma tylko jedną, tę godną podziwu twarz człowieka idei, wyśmienitego mówcy i polityka, który fenomenalnie radzi sobie z nawiązywaniem kontaktu ze zwykłymi obywatelami. Sklepy otwarte 7 dni w tygodniu do późnych godzin nocnych to w ujęciu Wałkuskiego ukłon w stronę zapracowanych Amerykanów, a także triumf kapitalizmu. Autor bez słowa sprzeciwu przechodzi tutaj do porządku dziennego nad wyzyskiwaniem setek tysięcy pracowników.  W książce nie znajdziemy słów krytyki, pogłębionych społeczno-politycznych analiz ani reportażowego zacięcia. Trzeba jednak zauważyć, że Wałkuski wcale nie aspiruje do któregoś z powyższych celów. Trudno więc owe brakujące elementy uznać za wadę książki czy niedociągnięcie ze strony autora. Już we wstępie do Ameryki po kawałku pisarz wyjaśnia, że oddaje w ręce czytelnika zbiór anegdot o pozytywnych stronach życia w USA, natomiast negatywną ocenę Stanów pozostawia ich krytykom. Przyznaje również, że nie da się tak skomplikowanego kraju jakim są Stany, opisać w jednej, niezbyt grubej książce, więc nie zamierza nawet do tego pretendować. Właśnie ta szczerość, na którą pozwala sobie autor daje podstawy do rzeczowej obrony Ameryki po kawałku.

Trudno jednoznacznie sprecyzować, do kogo może być kierowana książka Marka Wałkuskiego. Zdecydowanie nie jest to przewodnik po Stanach Zjednoczonych, który przyda się osobom planującym wyprawę do Nowego Świata. Ameryka po kawałku z pewnością nie zrobi też wrażenia na czytelnikach, którzy wiedzą już co nieco o USA, im bowiem może wydać się zbyt okrojona i miejscami banalna. Najlepszymi odbiorcami wydają się wobec tego ci, którzy o Ameryce wiedzą jeszcze niewiele i chcieliby poznać ją z najbardziej charakterystycznych, anegdotycznych stron. Dodatkowo, to idealna lektura na lato – książkę czyta się błyskawiczne, prywatne historie z życia Wałkuskiego niejednokrotnie bawią czytelnika do łez i sprawiają, że autor szybko zyskuje sympatię. Jeśli nie mamy więc wygórowanych oczekiwań, Ameryka po kawałku z pewnością nie okaże się stratą czasu, dostarczy rozrywki i zachęci do pogłębienia wiedzy na temat USA, a może nawet podróży za Ocean…