Na dwoje babka wróżyła

Kornel Machnikowski, pop-pisanie

Stworzenie zbioru opowiadań to nie lada wyzwanie. Krótkie formy prozatorskie mają w zwyczaju piętrzyć przed autorem niemałe trudności, ale okiełznane i sprawnie napisane mogą zmienić się w prawdziwe perełki.     Trzynaście opowiadań, które wyszło spod pióra Kornela Machnikowskiego wywołało we mnie mieszane uczucia – od zachwytu po konsternację. Nie było jednak wśród nich obojętności.

Kiedy zaczęłam czytać pop-pisanie, nie miałam żadnych oczekiwań. Było to moje pierwsze spotkanie z autorem, wyjątkowo nie miałam też okazji poppisaniezetknąć się z żadnymi wcześniejszymi recenzjami tej pozycji. Nie stwierdzam jednoznacznie, czy lepiej to czy gorzej, muszę natomiast przyznać, że książka od początku stanowiła dla mnie zagadkę. Zagłębiałam się więc w kolejne opowiadania i czułam, jak budzą na przemian mój podziw i zakłopotanie. Autor wspaniale bawi się językiem, nie obce jest mu również (karkołomne momentami) żonglowanie formą literacką. Opowiadania skrzą się od błyskotliwych i różnorodnych rozwiązań narracyjnych, zakończenia opowieści wielokrotnie wprawiają w osłupienie, a bohaterowie intrygują. Ciekawym zabiegiem jest również włączenie do opowiadań elementów graficznych (rysunków), które świetnie komponują się ze stworzonymi przez Machnikowskiego fabułami.

Skąd natomiast moje zafrasowanie? Nie da się ukryć, że opowiadania, które złożyły się na pop-pisanie trudno nazwać bezpretensjonalnymi. Obawiam się, że wielu pióro Machnikowskiego doceni, ale równie wielu dosadnie je skrytykuje. Wątpliwości budzi dostrzegalna chęć autora, aby zaprezentować tu i teraz wszystkie swoje warsztatowe możliwości. Pan Kornel niejednokrotnie wydaje się przechwalać przed czytelnikiem, próbując przemycić w niewielkim zbiorku cały wachlarz pisarskich możliwości. Zabieg ten rzuca się cieniem na spójność pop-pisania. Mimo że Machnikowski już w nocie na tylnej okładce tłumaczy, że czytelnik powinien spodziewać się opowiadań różnorodnych, rozmaitość ta sprawia wrażenie rozbuchanej, a chwilami nawet uciążliwej. Obiecująco skrojone, przemyślane opowiadania (jak Akustycznie, czy Seksil) mieszają się z formami przeładowanymi słowem i dyskusyjną autorską wirtuozerią, która być może dla autora świetnie zrozumiała, czytelnikowi wydaje się nieco wydumana (co dzieje się np. w otwierającym zbiorek opowiadaniu Przesłona).

Nie ulega wątpliwości, że po książkę Kornela Machnikowskiego sięgnąć warto. Umiejętności tego młodego pisarza warte są zauważenia, mogą bowiem rozwinąć się w talent doprawdy wyjątkowy. Na tę chwilę autor oferuje nam dzieło przyjazne, choć wymagające, które jednak wielu może wydać się tyleż intrygujące, co pretensjonalne.

Nie bądź bierny

Grzegorz Sroczyński, Świat się chwieje

Wolność. Równość. Braterstwo. To właśnie tych znamienitych haseł Wielkiej Rewolucji Francuskiej używa Grzegorz Sroczyński do zatytułowania bloków swiat sie chwiejetematycznych konstruujących książkę jego autorstwa. Wokół nich również osadza rozmowy, które prowadzi ze swoimi gośćmi. A osobistości to szalenie interesujące – politycy, filozofowie, ekonomiści, działacze społeczni, biznesmeni oraz intelektualiści szeroko pojęci. Znajdziemy wśród nich Karola Modzelewskiego, Janinę Ochojską, Jerzego Hausnera, Sławomira Sierakowskiego i wielu, wielu innych. Ich słowa splecione z celnymi pytaniami dziennikarza złożą się na Świat się chwieje – zbiór najlepszych wywiadów Grzegorza Sroczyńskiego, wielokrotnie nagradzanego dziennikarza ,,Gazety Wyborczej”. Czytelnik otrzymuje tym samym wybór błyskotliwych, żywych, pulsujących wewnętrznym napięciem rozmów, okraszonych licznymi, często niespodziewanymi, „zwrotami akcji”.

Sroczyński wspina się na wyżyny dziennikarskiego kunsztu. Umiejętnie prowokuje swoich rozmówców do przemyśleń, wytrwale wydobywa z nich odpowiedzi na stawiane pytania i prezentuje postawę iście bezkompromisową. To on nadaje ton prowadzonym wywiadom, buntuje się i kapitalizmnie godzi na ogólnikową mowę-trawę. Spiera się i wielokrotnie nie zgadza z tym, co mówią zaproszeni goście, nie raz grając im w ten sposób na nerwach. Dziennikarzowi leży na sercu dotarcie do prawdy, a jeszcze bardziej – zrozumienie tego, co dzieje się wokół niego. Czytelnik próbuje rozumieć wraz z nim, dlaczego rozwarstwienia społeczne z roku na rok są coraz głębsze, dlaczego w Szwajcarii poważnie myśli się o ustawowym ograniczeniu maksymalnych zarobków prezesów firm albo dlaczego nigdy nie powinniśmy tracić kontaktu z prawdziwym światem, nawet kiedy już zamkniemy się na grodzonym osiedlu, z portierem grzecznie witającym nas już w klatce schodowej.

Diagnoza współczesnego świata, która wyłania się z kart książki Sroczyńskiego bynajmniej nie jest optymistyczna. Polscy intelektualiści kreślą przed czytelnikiem obraz raczej niepokojący, wzywają do głębszej moneyrefleksji nad podejmowanymi decyzjami i uczulają, aby nie pozostawać jedynie biernym obserwatorem rzeczywistości społecznej i politycznej. Świat się chwieje to bowiem w całości pean ku chwale postawy obywatelskiej, nieprzerwanie myślącej, próbującej dostrzegać otaczające nas niesprawiedliwości i podejmującej walkę z nimi. Wywiady Sroczyńskiego angażują czytelnika, prowokują do rewizji własnych poglądów, zastanawiania się nad swoim miejscem w świecie, w kraju i w końcu – w lokalnej społeczności. Piętnują obojętność i zachęcają do aktywnego uczestniczenia w rzeczywistości. I właśnie choćby dla tej porcji refleksji warto sięgnąć po Świat się chwieje. Naprawdę rzadko trafia się tak wartościowa i jednocześnie tak głęboko frapująca lektura. Przeczytajcie koniecznie!

 

Kwestia wrażliwości

7 października, dwa dni po rozdaniu Nagród Nike, Olga Tokarczuk, tegoroczna laureatka literackiego plebiscytu, udzieliła wywiadu TVP Info.W krótkiej wypowiedzi wyraziła swoje zdanie dotyczące zaczarowywania przez Polaków polskiej historii. Przyjęła postawę krytyczną wobec przeszłości i wytknęła rodakom przymykanie oczu na ciemne karty dziejów minionych. Fragment programu, w którym wzięła udział pisarka, znajdziecie tu.

A potem posypały się gromy:

Won do Israela ukrainsko pomywaczko.
Mów za siebie, podła kobieto, a za Polaków nie masz prawa się wypowiadać.
Kolejna żydowska hiena, która karmi się nienawiścią do Polaków i polskości.
Nieodrodna córka kłamcy Grosa która z mlekiem matki wyssała antypolonizm.
Pod trybunał ludowy, ogolić na łyso i kara chłosty pod jakąś latarnią. Może baba zmądrzeje
CO ZA WREDNA PASOŻYTNICZA SUCZ ! …I JESZCZE TU SIEDZI ?! ..

Takich i podobnych wypowiedzi można znaleźć w internecie tysiące. Jad leje się zewsząd, teorie spiskowe konstruowane są jedna za drugą. To, że Żydzi rządzą światem wzięto za pewnik już dawno. A domniemane: żydowskie/ukraińskie/niemieckie/rosyjskie pochodzenie Olgi Tokarczuk jest drugim najczęściej podejmowanym w komentarzach tematem. Pisząc tę notkę, założyłam już na początku, że pozbawię ją obszerniejszego, własnego komentarza całej sytuacji. To, na czym mi zależy, to abyście obejrzeli umieszczoną w linku wypowiedź pisarki (jeśli dotąd nie słyszeliście jej jeszcze w oryginale) i zestawili z kilkoma, randomowo wybranymi, przykładami wypowiedzi ludzi, użytkowników internetu, pracowników, studentów, lekarzy, córek, dziadków, hydraulików, wykładowców, pielęgniarek, gimnazjalistów, monterów kuchenek gazowych. Mamy październik, 2015 rok, słotny, szary, jesienny dzień – gdzie się podziała cała nasza wrażliwość? Dlaczego Stachura miała rację?

Włos na głowie mi się jeży.