Top 10 bohaterek, które mogą nas czegoś nauczyć

Nie od dziś wiadomo, że siła jest kobietą, a w kobietach siła! Żeby dowieść tego stwierdzenia, przedstawiam Wam autorskie Top 10 bohaterek literackich, które mogą nas wiele nauczyć. O wiele więcej niż niejeden świetny coach! 

1. Katniss Everdeen

Chyba nikomu nie trzeba przedstawiać Katniss Everdeen. Igrzyska śmierci całkiem niedawno biły rekordy popularności, zarówno w wersji książkowej, jak i filmowej. A przed nami przecież jeszcze ostatnia kinowa odsłona trylogii! Katniss nie jest bohaterką, którą lubi się od pierwszych stron powieści, wręcz przeciwnie – zniechęca chłodnym usposobieniem, zdystansowaniem i surowością charakteru. Cechy te dosyć szybko przekute zostaną jednak w atuty, a sama Katniss udowodni nam, jak istotna jest niezłomność charakteru i wytrwałe trzymanie się własnych priorytetów.

katniss everdeen

2. Hermiona Granger

Erudycja, oczytanie i ujmująca błyskotliwość to chyba najważniejsze z cech najbliższej przyjaciółki Harry’ego Pottera (niektórzy do dziś żałują, że nie życiowej partnerki). W czasach stałego dostępu do informacji Hermiona uczy nas, jak wielką wartość mają książki i zawarta w nich wiedza, pokazuje jak wiele tajemnic może skrywać biblioteka, zachęca także, by z czytania uczynić najprawdziwszą przygodę.

hermiona granger

3. Elizabeth Bennet

Elizabeth Bennet – bohaterka Dumy i uprzedzenia nie pozwala czytelnikom wierzyć, że wszystkie XIX-wieczne kobiety były takie same. Zamiast tego podbija nasze serca inteligencją i naturalnością. Daje dowód, że samodzielne myślenie popłaca w każdej sytuacji i przekonuje, że na prawdziwą miłość warto poczekać, gdyż jest ona cenniejsza niż finansowe korzyści płynące z dobrze rokującego i intratnego zamążpójścia.

Keira Knightley as Lizzie Bennet in the 2005 film Pride and Prejudice

4. Bridget Jones

Stara, dobra Bridget. I taka bliska! Bridget, której czasem coś nie wyjdzie, która nierzadko się myli, Bridget, która nie zawsze będzie wyglądać perfekcyjnie, ale za to zawsze pozostanie autentyczna. A przy tym zabawna. Jak w takim razie udało jej się upolować takiego mężczyzę jak Mark Darcy? Może właśnie na bycie n i e i d e a l n ą.

bridget

5. Scarlett O’Hara

Zapamiętajcie, że najważniejsze czego uczy nas Scarlett, to że myślenie o każdym problemie można odłożyć do jutra. Tak dla własnego zdrowia psychicznego. No i oczywiście daje również do zrozumienia, że jeśli jesteś kobietą – jesteś silna i dasz sobie radę ze wszystkim, nawet jeśli cały twój świat legł właśnie w gruzach.

scarlett

6. Mary Poppins

Pamiętacie tę surową, niesympatyczną opiekunkę do dzieci, która w rzeczywistości miała gołębie serce? Mary Poppins pokazuje kolejnym pokoleniom czytelników, że jeśli tylko zechcą mogą opowiedzieć swoje życie jak najpiękniejszą bajkę. Tylko od nas zależy w jakim świetle zobaczymy szare, codzienne chwile, jak je sobie opowiemy i w efekcie – jak je zapamiętamy.

mary poppins

7. Pollyanna

Polyanna mówi tak: w każdej, nawet najgorszej sytuacji, możecie odnaleźć jakąś dobrą stronę. I tego się trzyma, a z powyższej myśli konstruuję irytującą grę, która będzie towarzyszyć jej na każdym kroku. Nie polecam nadużywać, ale czasem metoda Polyanny bardzo się przydaje.

pollyanna

8. Anna Karenina

Nie mogło jej zabraknąć w zestawieniu, takim jak to. Anna Karenina, mimo swojego smutnego końca, wciąż inspiruje odwagą, umiejętnością oparcia się społecznym konwenansom, walką o samą siebie. Bardziej niż ofiarą, niezmiennie jest dla mnie triumfatorką!

anna karenina

9. Jo March

Moja ulubiona mała kobietka, iskierka, dziewczyna, której temperament urzeka od samego początku opowieści. Postać twórcza, nieulegająca schematom, uparcie dążąca do celu. Udaje jej się odnaleźć miłość, życiową pasję, szczęście. Ideał kobiety.

jo march lepsza

10. Jane Eyre

Jane Eyre nie miała w życiu łatwo – sierota, znienawidzona przez rówieśników, niechciana. Mimo wielu przeszkód i nieprzychylności losu udaje jej się pragmatycznie ułożyć sobie życie. Ba! Znajduje nawet zupełnie pociągającego i zagadkowego ukochanego, który jednak przysparza jej kolejnych problemów. Jane to przykład ogromnego hartu ducha, siły kobiecości, umiejętności nieużalania się nad sobą, pewnego kroczenia naprzód mimo kolejnych porażek.

jane eyre

Reklamy

Kim jest Maria Janion?

Janion. Transe – traumy – transgresje. Tom 1: Niedobre dziecię

W Niesamowitej Słowiańszczyźnie Maria Janion napisała: Sądzę, że podstawą humanistyki jest opowieść. Nie wystarczy coś zobaczyć, przeżyć lub nawet pojąć. Trzeba to jeszcze umieć opowiedzieć. Taką opowieść, o własnym życiu, pani profesor snuje w wywiadzie-rzece przeprowadzonym przez Kazimierę Szczukę w książce pt: Janion. Transe-traumy-transgresje. Tom 1: Niedobre dziecię.  

Maria Janion – polska historyczka literatury, nauczycielka akademicka i krytyczka od zawsze była postacią nie lada kontrowersyjną. Nigdy nie kryła janion okładkaswoich, często nielubianych przez ogół, poglądów. Wielu do dziś nie może jej wybaczyć wstąpienia do partii, z której usunięta została dopiero pod koniec lat 70. Gdyby jednak na chwilę wziąć w nawias wszelkie zaszłości historyczno-polityczne i skupić się na samym człowieku, czytając wywiad z profesor Misią (jak była nazywana w najbliższym otoczeniu), możemy odkryć wiele niewiarygodnie ciekawych historii, nowych spojrzeń na świetnie znane nam sprawy, myśli, które być może pozwolą zrozumieć więcej lub chociaż staną się przyczynkiem do polemiki z naszym osobistym zdaniem.

W pierwszym tomie wspomnień, ujętych w formę wywiadu, Maria Janion z nostalgią opowiada o ukochanym Wilnie, o dzieciństwie brutalnie przerwanym przez wojnę. Kreśli opowieść o przeprowadzce do Warszawy, której, mimo że mieszka w niej do dziś, nigdy tak naprawdę nie mogła pokochać. Wybitna kobieta-naukowiec przywołuje z pamięci bolesne antykwariat 2wspomnienia zrujnowanej po wojnie stolicy i mówi, że do dziś nie jest w stanie przebywać w remontowanych pomieszczeniach, ponieważ unoszący się w nich specyficzny zapach wciąż przywołuje przejmujące bólem obrazy sprzed lat. Kolejne pytania Kazimiery Szczuki dotykają czasu uczestnictwa Janion w Tajnych Kompletach, przechodzą przez czas jej studiów, aż do pracy w Instytucie Badań Literackich i pracę jako wykładowczyni na gdańskiej i warszawskiej uczelni.

Podczas czytania wywiadu z Janion, nie udało mi się uciec od refleksji natrętnie towarzyszących lekturze. Najistotniejsza wydaje mi się myśl dotycząca trudności w jednoznacznym ocenianiu postaci pani profesor. Znajomość skomplikowanej biografii kobiety dostarcza wielu przeszkód w patrzeniu na nią jedynie przez pryzmat podejmowanych decyzji czy osiągnięć naukowych. Czy oddzielać je od siebie? Czy jedne mogą usprawiedliwić drugie? Wywiad został przeprowadzony z ogromnym wyczuciem i szacunkiem. Może to być jednak zasługą tego, że dziennikarka – Kazimiera Szczuka jest studentką Janion, blisko zaprzyjaźnioną z nią do dzisiaj. Mimo tego, cała rozmowa pozostaje świetna w odbiorze, ujmuje books_life-wallpaper-1280x768szczerością, brakiem wysiłku poświęconego na ukrywanie ciemnych kart w życiorysie. Wspaniale zostają również odmalowane realia czasów, w których przyszło żyć bohaterce. Obok tomu, o którym piszę Wam dzisiaj, powstał tom kolejny zatytułowany Prof. Misia, również wydany nakładem Wydawnictwa Krytyki Politycznej. Warto zajrzeć także do niego, żeby poznać opowieść Janion do końca. Oba tomy zostały wydane w Serii z Różą (świetnej z resztą!) obejmującej wywiady z kobietami, które osiągnęły sukces w różnych dziedzinach i które niezwykle mądrze opowiedziały o swoim życiu i doświadczeniach. Wśród bohaterek znalazły się m.in.: Małgorzata Szumowska, Agata Bielik-Robson czy Agnieszka Graff.

Czytajcie i cieszcie się wiosną!

 

 

Godziny z życia kobiety

Michael Cunningham, Godziny

Myśli niedające spokoju, uważne spojrzenia rzucane niepozornym przedmiotom i ludziom, uczucia, którym trzeba zaprzeczyć i pytanie szamoczące się w głowie. Pytanie, którego nie można zlekceważyć – kiedy to się stanie? Michael Cunningham wie doskonale jak zatrzymać czytelnika przy lekturze na dłużej, jak zasiać w jego głowie ziarno niepewności. Wystarczą  g o d z i n y w towarzystwie wykreowanych przez niego postaci.

Czy jeden dzień z życia zwykłej kobiety może być wystarczająco dobrym tematem powieści? – zastanawia się jedna z bohaterek książki Michaela Cunninghama pt: Godziny. Kobieta ta to nikt inny, tylko sama Virginia Woolf, mistrzyni słowa i wielka dama literatury angielskiej. Powieść Amerykanina oprócz Virginii ma jeszcze dwie, równie ważne, bohaterki – Clarissę Vaughan i Laurę Brown. To właśnie wokół tych trzech kobiet skupia się cała akcja virginia woolfopowieści. Akcja tak przepełniona szczególnym rodzajem napięcia, że nie można przestać przewracać kolejnych, zadrukowanych na czarno stron. A pozornie dzieje się tak niewiele… Clarissa (znamiennie nazywana przez przyjaciela Panią Dalloway) żyje w ostatnich latach XX wieku i właśnie organizuje przyjęcie, kupuje kwiaty (!). Laura Brown stara się być przykładną panią domu, żoną i matką, co wydaje się niezwykle ważne, gdy wziąć pod uwagę fakt, że jej historia toczy się w latach 50. Laura w wolnych chwilach pasjami czyta książki, zaś w momencie, kiedy ją poznajemy zachwyca się Panią Dalloway. Ostatnia z bohaterek – Virginia Woolf, targana zmiennymi nastrojami i walcząca z pierwszymi oznakami choroby próbuje napisać  powieść swojego życia. Jest rok 1923, osiemnaście lat później Woolf popełnia samobójstwo.

Trzy, wydawałoby się, zupełnie różne kobiety, trzy odmienne momenty w historii, trzy życia snute w oparach wielkich kłamstw i namiętności. Nieposkromione pragnienia, złe decyzje, niespełnione marzenia tragicznie godziny okładkapołączą bohaterki. Lecz nie tylko one – kluczem do całej powieści niezmiennie pozostaje Virginia Woolf. Zagadkowa, niewytłumaczalna, niepokojąca, które to cechy przeniosą się na całą powieść. Cunnigham z wielkim kunsztem opowiada czytelnikowi jakby dwie historie. Pisze o wydarzeniach niejako dziejących się ,,na powierzchni” fabuły, pod nimi natomiast czają się historie nieodkryte, rządze skrupulatnie ukrywane przez bohaterów, pragnienia, które nigdy nie zostaną zaspokojone, słowa, których nikt nie wypowie.

Godziny bezapelacyjnie zawróciły mi w głowie. Skłoniły do myślenia o bohaterkach jeszcze na długo po odłożeniu książki. Najsilniej jednak wkradły się w emocje, rozsnuły nitki niepokoju, kiedy czytając o codziennych, prozaicznych sytuacjach, w których biorą udział postacie, wciąż spodziewam się, że wydarzy się c o ś… To jednak nie nadchodzi, zamiast tego Virginia, Clarissa i Laura niebezpiecznie balansują na granicy zdrowych zmysłów, udzielają sobie pozwolenia, aby robić rzeczy, których robić nie powinny, aby myśleć o tym, co nigdy już nie pozostawi ich takimi, jakimi były wcześniej…

Przeczytajcie Godziny w wolny weekend, może w piątkowy wieczór, w czasie, gdy będziecie mieli pewność, że nikt nie przeszkodzi Wam w lekturze. Cunningham nie napisał książki do czytania w tramwaju, napisał opowieść, którą trzeba się delektować, której trzeba dać się jej uwieść, pozwolić autorowi poprowadzić się po wątłej linie i poczuć strach, który wyzwala groźba upadku.

Na dokładkę warto obejrzeć film – z wyśmienitą obsadą, wspaniałym klimatem, obsypany nagrodami.